18.12 2017

Jesteśmy dumne, że ludzie kojarzą nas z marką Blachotrapez!

Miniony sezon był najlepszym w karierze naszych siatkarek plażowych, popularnych Blaszek: Sandry Szychowskiej i Magdaleny Rapacz-Matras. O tym, jak współpracują, motywują się nawzajem i jakie plany mają na następnym sezon, dowiecie się z poniższej rozmowy. Zachęcamy do lektury.

Mateusz Małek: Jakie były założenia na ten sezon i czy udało się je spełnić?
Sandra Szychowska: Plan zakładał znalezienie się na koniec sezonu w pierwszej szóstce. To był wysoko postawiony cel, biorąc pod uwagę, że wcześniej byłyśmy sklasyfikowane na miejscach 9-12. Założenia zrealizowałyśmy i to z nawiązką. Zdecydowaną większość turniejów kończyłyśmy na miejscach 1-4.
Magdalena Rapacz-Matras: Bardzo cieszy również zwycięstwo w Gdańsku. Jednak nie żyjemy wspomnieniami i już myślimy o następnym sezonie – wiemy co należy poprawiać i nad tym pracujemy.

Mateusz: Zanim przejdziemy do sukcesów pomówmy o tym, co było najtrudniejsze…
Magda: Bez wątpienia najbardziej we znaki dawały się zmęczenie fizyczne i psychiczne. Widziałyśmy się codziennie, nawet dwa razy, by wspólnie trenować. Czasami było naprawdę ciężko. Na szczęście ostatecznie zawsze się dogadujemy –  również poza boiskiem. Jestem przekonana, że dzięki temu przetrwałyśmy. W trudnych momentach potrafiłyśmy sobie powiedzieć szczerze co jest „nie tak”. Ogromnym wsparciem był trener. Również mocno wspierali nas kibice i mogłyśmy na nich liczyć nawet jak nie szło. Dawali nam niesamowitą siłę.

Mateusz: „Ogromnym wsparciem był trener…”. Jak właściwie wygląda jego praca?
Sandra: Przygotowania zaczynają się już od końcówki roku, kiedy trener rozpisuje pierwsze treningi. Od stycznia wylewamy siódme poty na siłowni i dopracowujemy technikę na hali. Gdy robi się cieplej i temperatura osiąga 16 stopni Celsjusza to wchodzimy na piasek. Kontakt z trenerem miałyśmy codziennie. Przygotował nas nie tylko fizycznie, ale również psychicznie. To naprawdę świetny psycholog i taktyk. Nie odpuszczał również z naszą dietą, bardzo mocno pilnował tego, co i kiedy jemy. Wiedział, że to przekłada się bezpośrednio na naszą dyspozycję. Sporo naszych rywalek miało jakieś kontuzje w trakcie sezonu. Nam praktycznie poza jedną przypadkową nic takiego się nie przytrafiało – to ogromna zasługa trenera.

Mateusz: 16 stopni i gracie na zewnątrz… Polska to dobry kraj do gry w plażówkę?
Sandra: Widać coraz większe zainteresowanie zarówno kibiców, jak i mediów. Z roku na rok przybywa boisk. Czy Polska stwarza dobre warunki? -  Nie mamy powodów do narzekania. Warunki mamy naprawdę świetne - Uniwersytet Jagielloński zapewnił nam dwa boiska, sprzęt i siłownię. Mamy wszystko czego tylko potrzebujemy.
Magda: Dobrym krajem mogą być Stany Zjednoczone, czy Brazylia, gdzie gra się przez cały rok. Ale czy nasze warunki to mankament? Myślę, że przeciwnie – to jest wręcz urok naszego regionu. Ciekawie gra się na hali w piasku. W Polsce aktualnie są takie dwa miejsca, gdzie w plażówkę można grać przez cały rok. My kilkukrotnie mogłyśmy cieszyć się takimi warunkami ćwicząc w Warszawie. Oczywiście gdybyśmy takie warunki miały na miejscu to już w ogóle byłoby cudownie.

Mateusz: A jak z wasza konkurencją? Ciężko ją rozpracować?
Magda: Taktyka, to bardzo ważny aspekt plażówki. Przed każdym meczem ustalamy ją pod konkretne rywalki. Nierzadko jednak w trakcie meczu ulega ona zmianie. Gdy wchodzimy na piasek już wiemy, czego chcemy i jak ma to wyglądać. Nie da się wygrywać bez konkretnego pomysłu. Jeśli chodzi o poziom gry, to muszę przyznać, że był on zdecydowanie wyższy niż rok wcześniej. Dlatego sukces i poprawienie własnych wyników podwójnie cieszą. Ogrom włożonej pracy po prostu się opłacił.
Sandra: Wzrost poziomu wynika przede wszystkim z tego, że pary trenują ze sobą już po 5-6 lat. Znają się jak „łyse konie”, co z pewnością pomaga z organizacją gry. Podobnie jest z nami, znamy się bardzo dobrze, a to w połączeniu z ciężką pracą musi zaowocować. Niestety to też niebezpieczeństwo – rywalki znają nas lepiej, a my je. Dlatego po raz kolejny trzeba podkreślić ogromną rolę szkoleniowca, który ma mnóstwo nieszablonowych pomysłów. To, że otrzymał nagrodę trenera roku nie bierze się oczywiście z niczego.

Mateusz: Oglądacie mecze rywalek?
Sandra:  Tak, każdy mecz jest nagrywany przez naszego trenera. Później spędzamy wieczory razem… oglądając każde spotkanie i analizując mocne i słabe strony rywalek. Oczywiście nie pomijamy też własnych meczów i omawiania popełnionych błędów. Wiele jest sytuacji, które inaczej wyglądają na boisku, a inaczej z boku. Kiedyś protestowałyśmy i upierałyśmy się, że mamy rację, jednak jak trener pokazał twarde dowody to już wiemy, że zawsze ma rację. Z twardymi dowodami nie wygramy… (śmiech).
Magda: Oczywiście analiza video jest bardzo ważna. Łatwiej zrozumieć argumentację trenera, a jednocześnie ciągle poprawiać popełniane błędy. Koronnym przykładem może być turniej w Gdańsku, który zwyciężyłyśmy. Rok wcześniej w Zamościu spotkałyśmy się z tymi samymi rywalkami, na które trafiłyśmy w półfinale. Wróciłyśmy do analizy meczu przeciw nim – zobaczyłyśmy jak ogromny progres poczyniłyśmy. Wiedziałyśmy, że jesteśmy już zdecydowanie lepsze i musimy to wykorzystać. Była to dodatkowa motywacja, która bardzo pomogła. Złoto było nasze!

Mateusz: Sprawiacie wrażenie osób dominujących, jak Wy dogadujecie się z trenerem? Prywatnie Twoim mężem
Magda: Podziwiam go za to, że jako człowiek jest motywatorem. Jest bardzo zdyscyplinowany i nie jest typem, który siedzi, drapie się po brzuchu i mówi grajcie. Samym swoim postępowaniem pokazuje, że się da. Jak mam chodzić na trening, to na niego chodzę, a nie szukam wymówek. Daje przykład i to jest najlepsze. Oczywiście były momenty kryzysowe, ale wtedy mogłam liczyć na Sandrę. Stawiała mnie do pionu, mówiła, że ma być profesjonalizm i nie ma ulgi. Tego się trzymamy i chociaż czasami ciężko się odciąć to jednak to jedyna właściwa droga. Dużo wymagamy od siebie i nie ma żadnej taryfy ulgowej. Na treningach i w meczach zrozumiałam, że trener jest nade mną. Nie jest to ta domowa relacja, w której jesteśmy partnerami.

Mateusz: A jak nie wyjdzie mecz? Kłócicie się?
Sandra: Trochę za szybko zleciał nam ten sezon, bo dobrze nam się współpracowało. Najważniejsze jest to, że się lubimy i nawet jak przychodzi trudniejszy czas ,to jesteśmy na tyle mocno zżyte, że szybko rozwiązujemy kryzysy. Były mecze na turniejach, gdzie już przez zmęczenie przegrywałyśmy. Przychodziłyśmy wkurzone i ustalałyśmy jedna prostą rzecz : „Madzia Ty idziesz w swoją stronę, ja w swoją”. Musimy od siebie odpocząć. Później przychodził nowy dzień, stawiałyśmy sobie nowe cele i co słabsze zostawiałyśmy za sobą.

Mateusz: Najtrudniejszy moment waszej współpracy?
Sandra: Okres bezpośredniego przygotowania do finałów. Praca i dwa treningi dziennie. Przemęczenie treningami, przemęczenie sobą nawzajem, nieudany turniej w Zamościu spowodowały, że wkradł się kryzys. Właściwie przez kilka dni nawet nie rozmawiałyśmy ze sobą. Na szczęście w końcu usiadłyśmy, powiedziałyśmy sobie jak prawdziwi faceci co się nam nie podobało. No i poukładałyśmy wszystko. Od razu później dwa razy wskoczyłyśmy na pudło podczas zawodów. Właściwie to jest ta różnica miedzy mężczyznami i kobietami. Oni mogą grać ze sobą i się nie lubić. W przypadku żeńskich par jest to po prostu nieosiągalne.

Mateusz: Plany na następny sezon…
Magda: Już planujemy, chociaż nie ma co ukrywać, że przerwa jest długa. Od września do kwietnia jest mnóstwo czasu, więc będziemy musiały się mocno postarać, aby utrzymać formę. Po raz kolejny wiemy, że możemy liczyć na naszego trenera, który już przygotował dla nas plany. Możecie być spokojni, ze Blaszki dobrze wejdą w sezon!

Mateusz: No właśnie popularne Blaszki… chyba częściej podczas zawodów można usłyszeć Wasz pseudonim niż imiona
Sandra: To jest bardzo pieszczotliwe. Nasza marka już się wyrobiła, a my jesteśmy dumne, że ludzie kojarzą nas z marką Blachotrapez. To są pozytywne skojarzenia. My same jesteśmy odbierane jak twarde zawodniczki, a przy okazji mamy do siebie bardzo duży dystans. Uwielbiamy żartować i stawiamy na jakość.

Mateusz: W normalnej firmie finansista i PRowiec to chyba za sobą nie przepadają. Jak Wy się w takim połączeniu dogadujecie?
Sandra: Zawsze miałam milion pomysłów na nowe eventy, na nowy sposób promocji, ale ilekroć zaczynałam o tym mówić, od razu słyszałam od Madzi „Nie”, „Nie ma”. Śmieję się, że muszę dać Madzi naprawdę bardzo mocny argument, że potrzebujemy zrobić coś dodatkowego albo zaistnieć w social mediach, żeby się udało. Zawsze są twarde negocjacje, ale zawsze też jest „światełko w tunelu”.
Magda: Uważam, że dobrałyśmy się idealnie. To, że miałyśmy podzielone role przed sezonem okazało się strzałem w dziesiątkę. Zajmowałam się finansami, wyjazdami, z kolei stronę medialną i wizerunkową przejęła Sandra. Zapewniam, że Sandra miała co zjeść, miała gdzie spać i miała się w co ubrać (śmiech).

Mateusz: Sandra z nagrodą dla najlepiej serwującej w sezonie, jak do tego odnosi się sportowa partnerka?
Magda:
Jak Sandi była na zagrywce to wówczas robiłyśmy najwięcej punktów. Tak było chociażby w Gdańsku, gdzie stanęłyśmy na najwyższym stopniu podium. W kluczowym momencie pod rząd zaserwowała aż 4 asy. Na przemian raz tuż za siatką, raz przy linii końcowej. Nawet rywalki zaczęły się śmiać, czy Sandra w ogóle nad tym panuje… (śmiech). Oczywiście należy podkreślić, że w dużej mierze o tym wyborze zadecydowali kibice. Oni nie mogą się mylić!

Mateusz: A jak to ze wsparciem? Rodzina za Wami jeździ?
Magda: Jak tylko mogą, to tak. Mogłyśmy na nich liczyć nawet na drugim krańcu Polski. Niejednokrotnie bywali bohaterami transmisji telewizyjnych tak mocno nas dopingując. Mamy ogromne wsparcie również od przyjaciół. Cieszy nas, gdy dzwonią i mówią, że jesteśmy motywacją, że patrząc na nas i oni wprowadzają pozytywne zmiany w swoim życiu.

Dziękuję za rozmowę, życzę zdrowia, dobrej dyspozycji i jeszcze lepszego sezonu!
Dziękujemy również!

Podobne aktualności

19.04
2018
#JesteśTwardzielem - Pani Iwona - pierwszy laureat! Zobacz film!
16.04
2018
Konkurs #JesteśTwardzielem - Kolejny laureat wybrany!
10.04
2018
Blachotrapez przeszkolił blisko 500 dekarzy!
19.03
2018
​Kamil Glik ambasadorem Blachotrapez do 2022 roku!
family

Zaprojektuj swój dach

Dzięki kreatorowi możesz zobaczyć, jak będzie prezentował się nowy dach Twojego domu. Zachęcamy do skorzystania z narzędzia, które w intuicyjny sposób pomoże zobaczyć jak będą wyglądać różne pokrycia dachowe na Twoim dachu!
Przejdź do kreatora

Newsletter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco. Nie przegap żadnej wiadomości związanej z działalnością Blachotrapez.
Wypisz się z newslettera.